Hubertus, zwany też biegiem (pogonią) za lisem to tradycyjne święto jeźdźców i myśliwych. Jego początki nawiązują do historii św. Huberta, młodzieńca pochodzącego z królewskiego rodu Merowingów, który po dość bujnym życiu, nawrócił się, został zakonnikiem, potem biskupem Liège, a poprzez swoje dalsze życie misjonarza zasłużył na miano świętego. Jest on patronem głównie myśliwych, leśników i jeźdźców.
W Polsce pierwsze Hubertusy zaczęto obchodzić w czasach saskich, bowiem zarówno August II Mocny, jak i August III byli zagorzałymi myśliwymi. Dla myśliwych dzień św. Huberta (przypadający 3 listopada) jest początkiem sezonu jesienno-zimowego polowań, za dla jeźdźców w tym czasie kończy się okres wyścigów konnych na otwartej przestrzeni hipodromów. W Biegu za lisem połączyły się więc dwie tradycje: jeździecka oraz myśliwska.
Hubertus, zwany też biegiem (pogonią) za lisem to tradycyjne święto jeźdźców i myśliwych. Jego początki nawiązują do historii św. Huberta, młodzieńca pochodzącego z królewskiego rodu Merowingów, który po dość bujnym życiu, nawrócił się, został zakonnikiem, potem biskupem Liège, a poprzez swoje dalsze życie misjonarza zasłużył na miano świętego. Jest on patronem głównie myśliwych, leśników i jeźdźców.
W Polsce pierwsze Hubertusy zaczęto obchodzić w czasach saskich, bowiem zarówno August II Mocny, jak i August III byli zagorzałymi myśliwymi. Dla myśliwych dzień św. Huberta (przypadający 3 listopada) jest początkiem sezonu jesienno-zimowego polowań, za dla jeźdźców w tym czasie kończy się okres wyścigów konnych na otwartej przestrzeni hipodromów. W Biegu za lisem połączyły się więc dwie tradycje: jeździecka oraz myśliwska.
Dawniej, tj. jeszcze w wiekach XIX i częściowo w I połowie XX w., w majątkach ziemskich (jak podkreślają specjaliści – najczęściej tych większych i zamożniejszych, ale nie tylko w nich) w dniu św. Huberta odbywały się polowania par force”, w których faktycznie polowano, niekiedy na lisa, innym razem zaś na jelenia. Polowania te były forsowne, zarówno dla zwierzyny łownej, jak i dla koni (choć w obu przypadkach wytrawni myśliwi starali się zadbać przede wszystkim o tzw. dobrostan zwierząt) i z czasem zaczęto z nich rezygnować, traktując bieg za lisem jako uroczystość symboliczną.
Jednym z najsławniejszych majątków, w których odbywały się polowania „par force” były Antoniny na Wołyniu u Józefa hr. Potockiego. Miały one swoją długą tradycję. Jedno z takich jubileuszowych polowań z 1909 roku stało się bardzo znane również za sprawą Wojciecha Kossaka, który uwiecznił go na swym olejnym obrazie „Polowanie par force u Józefa Potockiego w Antoninach” (inny tytuł: „Wyjazd na polowanie w Antoninach”, olej, 1909). Obraz przedstawia uczestników polowania na koniach, jak też sforę psów, która prowadziła myśliwych do konkretnej zwierzyny.
Hubertus, który odbył się na terenie Klubu Jeździeckiego Stowarzyszenia Szwadron Jazdy Rzeczypospolitej w Starej Miłośnie, był więc 110 lat po tym antonińskim polowaniu u Potockich. Współcześnie jednak Hubertus jest li tylko symboliczny. Jeździec ma na ramieniu przyczepioną lisią kitę, którą inni uczestnicy gonitwy mają za zadanie zerwać.